Madera 2016 – 19 – plaża i nic

ptPortugalia – Madera – Madalena do Mar         25.09.2016          4 192 km

Rano zaliczyłam pierwszą cofkę pod górę – autobus musiał przejechać 😉 W sumie nie widziałam tu, żeby ktokolwiek z miejscowych używał klaksonu (choć cierpliwość do turystów w wypożyczonych autach muszą mieć anielską 😉 ), trąbią tylko delikatnie, gdy chcą podziękować 🙂

Madera 2016 – 18 – Funchal wieczorem

Madera 2016 – 18 – Funchal wieczorem

ptPortugalia – Madera – Funchal         24.09.2016          4 177 km

Jeszcze potrzebna wizyta w markecie. W końcu udało mi się wypatrzyć mrożoną ośmiornicę 🙂 Kilogram, czyli jej część (może to była ćwiartka) za 3,50 euro. Super, będzie na którąś kolację 🙂 Ale to już nie dziś, bo czeka na mnie jeszcze resztka makaronu.
Przy kolacji okazuje się, że trzeba jeszcze podjechać autem do miasta. Super, później się okazało, że już nie miałam czasu zobaczyć Funchal, więc dziś choć trochę.

We need a visit in a supermarket. Finally I’ve found frozen octopus 🙂 One kilo is a part of it (maybe a quarter) for 3,50 euro. Great, I’ll make it for a dinner 🙂 Not today – the rest of pasta is waiting for me.
After dinner it turnes out that there is need to drive to the city. Great, next days I didn’t have time already to see Funchal, so tonight I will see a part of it.

funchal madera
z widokiem na katedrę / with a view over cathedral

Zmrok akurat zapada, najpiękniejsza godzina na zdjęcia, więc zagłębiam się w uliczki starego miasta. Jest super, przestronnie, dużo alejek z drzewami, które w dzień dają przyjemny cień.
Dużo ładnych budynków, przed jedną z większych restauracji koleś akurat śpiewa Presley’a… bardzo romantycznie, można przysiąść pod drzewami na ławeczce i posłuchać, co wielu ludzi robi. Szkoda, że mam tylko trzy kwadranse.

It’s getting dark – the best time for photos. So I walk the streets of the old town. It’s much space here, many avenues with trees, which give a nice shadow during a day.
There are many nice buildings. In front of one of bigger restaurants there is a man singing Prasley’s song… very romantic, many people sit down on benches and listen. It’s a pity I have only three quarters.

funchal madera
złota uliczka / golden street

Obok jest park, który wygląda jak dżungla. A dalej węższe uliczki, już bez drzew, ale ładnie oświetlone. Super.
Potem trzeba jechać do apteki i z powrotem do lekarza, więc mam jeszcze chwilę, żeby przejść się nabrzeżem. Jest dziś jakiś koncert w przystani, ale już nie było czasu sprawdzić co to. W sumie miło by było zostać tu dłużej, no ale kiedyś trzeba się przespać 😉
Ilość przejechanych dziś kilometrów: 146.

There’s a looking like a jungle park nearby. And farther there are more narrow streets, without trees, but very nice lit. Great.
After that there is need to drive to a pharmacy and back to a doctor so I have a while to take a walk along the coast. There’s a concert near the harbor but I have no time to check what is that. It would be nice to stay longer, but I need also some time to sleep 😉
Kiometers for today: 146.

funchal madera
Funchal

Madera 2016 – 17 – wreszcie się wygrzewamy

Madera 2016 – 17 – wreszcie się wygrzewamy

ptPortugalia – Madera – Santana         24.09.2016          4 152 km

Z Santany udajemy się już do Porto da Cruz.
Miasteczko słynie z fabryki rumu, gdzie jest małe muzeum – można do niego wejść (za darmo) i obejrzeć sobie stare maszyny. W pojemnikach coś chlupocze, ale ciężko powiedzieć, czy to prawdziwe dźwięki. Mam wątpliwości, czy do prawdziwej fabryki by turystów wpuścili.
Drzwi dalej wchodzi się do malowniczego składu beczek, połączonego ze sklepem. Można tu kupić rum, wina, ponchę (tą samą, co wszędzie – w plastikowych butelkach. Miałam nadzieję, że da się dostać jakąś inną) i likiery owocowe, np. z marakuji czy bananów.

We drive to Porto da Cruz. The town is famous of a rum factory. There’s a small museum – you can get inside (free) and take a look at old mashines. Something is sloshing in the vessels but it’s hard to say if those sounds are real. I doubt if they would let tourists into a real factory.
Next door go to a picturesque room with barrels and a shop. It’s possible to buy run, wines, and poncha here (poncha is the same as everywhere else – in plastic bottles. I hoped to buy another one) and liquors made of fruits, for exemple majakuja or bananas.

porto da cruz madera
w fabryce rumu / in the rum factory

W Porto da Cruz jest też plaża, a właściwie dwie, po obu stronach starego fortu, stojącego na wzgórzu. Ta po wschodniej stronie jest kamienista, ta po zachodniej ma ciemny piasek i całe zaplecze. Sporo tu surferów, którzy próbują swych sił na falach.

There’s also a beach, well, actually there are two beaches, on both sides of an old fort on the hill.
The eastern beach is with stones, that one on the western side is with dark sand and the whole backroom. There are many surfers, they learn on the waves.

porto da cruz madera
w fabryce rumu / in the rum factory

Nogi w oceanie zamoczone (choć najchętniej zamoczyłabym się cała), to teraz można iść na wschodnią stronę wzgórza, na basen (wstęp 1,50 euro, leżak 1,50 euro i parasolka chyba też). Leżaka nie ma za bardzo sensu brać, bo beton jest o dziwo nawet dość wygodny 😉

I put my legs into the ocean (although I’d like just to jump in), so we can walk to the eastern side of the hill, to the pool (entrance 1,50 euro, the same a seat and I guess also for an umbrella). There’s no point in taking a seat – the concrete floor is surprisingly comfortable 😉

porto da cruz madera
basen z widokami / pool with views

A basen jest super! Widok, gdy się do niego idzie też. Jest niebieski basen, dalej granatowe morze i klify z kolejnym oknem, super wulkaniczne skały i miasteczko z białym kościółkiem. Wszystko to razem pięknie wygląda.
A na basenie luz blues, odpoczynek po całym dniu jest super! Wygrzewanie się na słonku boskie 🙂 Dla zgłodniałych po wodnych szaleństwach jest też kilka restauracji i barów.

The pool is fantastic! The view when you walk there, too. There is blue pool, then dark blue ocean and cliffs with another window, great volcanic rocks and the town with a white church. It looks very nice all together.
We just take some rest at the pool – it’s great after the whole day! And getting some warm in the sunshine 🙂 For those who are hungry after fun in the water there are also a few bars and restaurants.

The pool is fantastic! The view when you walk there, too. There is blue pool, then dark blue ocean and cliffs with another window, great volcanic rocks and the town with a white church. It looks very nice all together. We just take some rest at the pool - it's great after the whole day! And getting some warm in the sunshine :) For those who are hungry after fun in the water there are also a few bars and restaurants.
klify / cliffs

Przy klifach naprzeciwko latają paralotniarze. Jeden z nich robi prawie beczki… czym zadziwia mnie kompletnie, bo różne rzeczy już widziałam, ale tego jeszcze nie. Wiadomo, że cały bajer w sile odśrodkowej i wypełnieniu wiatrem, ale właśnie dziwi mnie, że przy takim manewrze szmata się nie zwija…

There are paragliders above the cliffs opposite. One of them makes almost a barrel – I’m very surprised with that – I’ve seen many things but not this yet. Of course everything is about the centrifugal force and filling with wind, but I’m surprised anyway that the wing is still working…
.
porto da cruz madera
skały / rocks

Na koniec podjeżdżamy kawałek na górkę, do punktu widokowego, z którego pięknie widać całe (no, prawie, bo bez basenu) miasteczko. Widok super.
Wracamy już do Funchal, przez Machico, ale dość szybko, bo jest via rapida.

At the end we drive up to a view point. There’s a view over the whole (well, almost the whole – without the pool) town. The view is great.
We drive back to Funchal, passnig by Machico. We do it quite fast – there is via rapida.

porto da cruz madera
Porto da Cruz

.

Madera 2016 – 16 – trójkątne domki

Madera 2016 – 16 – trójkątne domki

ptPortugalia – Madera – Santana         24.09.2016          4 145 km

Do Santana prowadzi długaśny tunel. Ileż to pracy musiało kosztować, żeby porobić te wszystkie tunele i lewady!
Dopisek z jesieni: te spadające na drogi kamloty ze skał, przed którymi ostrzegają znaki na każdym kroku, to wcale nie mit, widziałam na szczęście tylko na fotce z listopada – właśnie przed jednym z tuneli prowadzących z Ponta Delgada do Santana… tak naspadały, że przejechać by się nie dało…
Koniec dopisku 😉
Do parku nie chcemy wchodzić, zresztą pusto tu jakoś, nie wiadomo, czy w ogóle otwarte
(wstęp 6 euro, Parque Temático da Madeira).

W parku ponoć siedzą ludzie i wytwarzają na naszych oczach miejscowe wyroby. Ja się akurat do takich miejsc nieco zniechęciłam, na pewno niesłusznie, w Dobricz.

No ale skoro na parkingu zero autokarów, to kto wie, czy tam w środku w ogóle coś się dzieje?
Chcemy zobaczyć trójkątne domki, które są w samym centrum, przy ratuszu. Ludzi tu pełno i ciężko zrobić jakieś sensowne fotki bez nich (znaczy bez ludzi, nie domków 😉 ).
Domki zaczęto budować w piętnastym wieku jako schronienia dla pierwszych osadników. Na pięterku był składzik na zapasy, na dole dwa pokoiki. Kuchni nie było, bo… gotowało się na dworze. Domki są małe, kolorowe i miłe, takie sympatyczne bym powiedziała 🙂 Aż by się chciało mieć taki domek dla siebie 😉 Jako składzik na narzędzia na przykład 🙂
Jedyna ich wada to konieczność wymiany słomianego dachu co cztery – pięć lat. A gdyby tak zlecić zrobienie takiego dachu polskiemu strzecharzowi? Może wytrzymałby dłużej?

There’s a looong tunnel going to Santana. They must have worked so hard to build all those tunnels and levadas!
Written in fall: all those signs of rocks falling down to roads don’t lie. I saw – luckily only on a photo made in November – some fallen rocks in front of one of the tunnels on the road from Ponta Delgada to Santana… it wasn’t possible to drive there…
Supplement finished 😉
We don’t wanna go to the theme park, it’s so empty here, I don’t know if it’s opened
(entrance 6 euro,
Parque Temático da Madeira).

But we wanna see triangular houses – they are in the center, near the town hall. There are so many people and it’s hard to make a nice photo without them (I mean without people, not houses 😉 ).
The houses were first being built in XVth century for the first settlers. They are small, colorful and nice 🙂 I’d like to have such a house for myself 🙂 The only one disadvantage of them is that a straw roof must be replaced every four – five years.

santana madera
słynne domki / famous houses

W domkach są sklepiki z różnościami, w jednym z upominkami, w innym z alkoholami i jedzeniem, w kolejnym z kwiatkami i cebulkami, które można wziąć do domu i spróbować wyhodować, w jeszcze innym poczta (zamknięta) czy haftowane serwetki i ciuchy.
Fajnie, że można do nich wejść bez problemu, choć oczywiście nic tam ciekawego nie ma 😉
Te domki to jedna z wizytówek Madery, pojawiają się na kubkach, miseczkach, a sklepów z pamiątkami też jest tu sporo. Choć na ile są one oryginalne, to ciężko powiedzieć (domki znaczy się, bo wśród pamiątek wiele jest made in china, niestety. ja, wśród tego całego natłoku przedmiotów, znalazłam sobie ręcznie malowaną miseczkę, z domkiem oczywiście 😉 ).

In the houses there are shops with everything, in one there are souvenirs, in another one alkohols and food, in a next one flowers and bulbs that you can take home and try to grow, in another one post office (closed) or embroidered napkins and cloths.
It’s nice that it’s possible to get inside, although there’s nothing interesting there 😉
Those houses are one of the highlights of Madeira, they are on cups, bowls – there are many souvenir shops here. Well, it’s hard to say if they are original (I mean the houses near the town hall, ’cause many of souvenirs are made in China unfortunatelly. I found a hand made and painted bowl, with a house of course 😉 ).

santana madera
i w naturalnym środowisku 😉 / and in natural enviroment ;)

Idę kawałek na górę, żeby uciec od tłumu i poszukać trójkątnych domków ‘w naturze’, bo ponoć też takie tu są. Znalazłam trzy 🙂 Jeden u kogoś w ogródku i ten chyba jest najładniejszy. Drugi przy drodze, a przed domkiem, częściowo zajmując jeden pas drogi, suszą się ziarna kukurydzy 🙂 Trzeci jeszcze wyżej, pusty.
Dookoła jest ładnie i zielono. Na głównym placu ma być wifi, ale dziewczynom nie udało się złapać.

I go up a street to run away from crowd and find another tringular houses ‘in nature’ – they say there are a few. I’ve found three 🙂 On of them was in someone’s garden and this one was the best. The second one by a road with grains of corn drying on one traffic lane. The third one up the hill and this one was empty.
It’s nice green around. There is a sticker with wifi connection on the main square, but the girls haven’t caught it.

santana madera
suszenie kukurydzy na drodze – czemu nie? 🙂
drying corn right on the road – why not? :)

Siadamy w kawiarni, bo dziewczyny wyczaiły musy – czekoladowe i z marakuji. Ten drugi jest pycha, o wiele lepszy niż ten w Sao Vicente.
Tylko z ceną jest zamotka. W menu jak byk jest napisane, że pudding kosztuje trzy euro, pani nam mówi, że 3,50. Gdy pokazuję jej menu, to pani coś ściemnia o sałatce owocowej, a jak nie daję się nabrać, to mówi, że to menu jest już nieaktualne. A leży ich pełno przy wejściu, hehehe.
Fakt, pół euro to niewiele, ale nie lubię być okłamywana i robiona w jajo w taki bezczelny sposób… więc kawiarni na rogu nie polecam 😉

We sit down in a cafe. The girls found puddings – made of chocolate or marakuja. The second one is delicious, much much better then the one in Sao Vicente.
But there is a problem with the price. In the menu it’s written that it costs three euro, the lady says it’s 3,50. When I show her the menu, she says something about fruit salad. And when I don’t want to pretend a stupid one, she says this menu is old one. Many of them lay near the entrance, hahaha.
Well, half euro isn’t much of course, but I don’t like being deceived and lied and when someone makes an idiot of me in such a bare-faced way… so I can’t recommend the cafe on the corner of the main suqare 😉

santana madera
Santana

Madera 2016 – 15 – droga widokowo – przygodowa

Madera 2016 – 15 – droga widokowo – przygodowa

ptPortugalia – Madera – Ponta Delgada         24.09.2016          4 135 km

Dziś rano mamy luz, nie chcemy się spieszyć. Jemy ze spokojem śniadanie na tarasie z widokiem.
Wychodzimy o dziesiątej i wracamy na północny koniec wyspy.
Pierwszy przystanek w Ponta Delgada (nie mylić z Ponta Delgada na Azorach 😉 ) i wizyta w porcie. Jest to ciche i spokojne miasteczko, widać tylko jak jakiś pan idzie do sklepu i wraca z zakupami.

We don’t wanna hurry up today. We have a breakfast at the terrace with the view.
We go out at ten and drive back to the northern end of the island.
Our first stop is Ponta Delgada (don’t mislead with Ponta Delgada at Azores 😉 ) and a visit in the port. It’s a nice and quiet small town, all we can see is a man going to a shop and walking back with bread.

ponta delgada madera
Ponta Delgada

W pobliżu portu jest kościółek i zarośnięta studnia i cmentarz. I niebieski basen, jakby ktoś miał ochotę. Fale rozbijają się o brzeg. Szkoda, że to dopiero początek dnia, bo chętnie bym sobie na tym basenie została 🙂
Wjeżdżamy na dróżkę do Santany. Ponta Delgada zdecydowanie ładniej wygląda z góry – białe domki na cyplu z klifami w tle. Widok z góry jest obłędny i jest kilka miejsc, w których można się zatrzymać, żeby go podziwiać. Są też ławeczki, więc można zrobić sobie piknik z widokiem 🙂

Near the port there’s a church and a full of plants well and a cementary. And a blue pool if someone feels like. Waves break on the shore. It’s a pity it’s the beginning of the day, I’d like to stay on the pool 🙂
We drive to the road to Santana. Ponta Delgada looks more nice from up – white houses on the cape with cliffs as background. The view from here is georgious and there are a few places to stop to see it. There are also benches so one can also make a picnic with a view 🙂

ponta delgada madera
widok na Ponta Delgada / view over Ponta Delgada

W jednym z nich siedzi pan i sprzedaje owoce. Zagaduje i zagaduje. Zachęca do kupna częstując – niezły marketing. I tak mu się to zwraca z nawiązką, bo trzy euro, które zapłaciłam za te trochę owoców, to zdzierstwo w biały dzień 😉 Ale znów nie mam z tego powodu wyrzutów, bo wolę moje pieniążki zostawiać miejscowym ludziom, niż korporacjom i marketom.
Pomijam fakt, że niby ceny za kilo są napisane, ale i tak wszystko jest na oko.

At one of them there’s a man selling fruits. He’s talking and talking. He encourages us to buy something by giving us pieces of fruits – just marketing. He get more back anyway – three euro for this bit of fruits it’s just a rip off 😉 But again, I don’t feel sorry for this – I prefer to leave my money to local people then to supermarkets and corporations.
I’m not saying about the fact that there are the prices for a kilo, but everything is counted roughly anyway.

kwiaty madery
kwiatek / flower

A owoce pan ma przeróżne, w tym takie, których w życiu jeszcze nie próbowałam. Jest owoc rododendrona, ciekawy w smaku, ale za dużo z nim babrania. Jest marakuja bananowa, która faktycznie wygląda jak mini banan, a smakuje jak pseudo marakuja. Ciekawe, czy to naturalne czy jakaś krzyżówka? Normalna marakuja smakowała mi bardziej.

He’s got many fruits I haven’t ever tried before. There is rododendron fruit, interesting taste but too much work with it. There is banana marakuja – it really looks like a small banana and tastes like a pseudo marakuja. I wonder if it’s a natural fruit or a cross-breed? A real marakuja tastes better for me.

ponta delgada madera
jeszcze jeden widok / another view

Jedziemy dalej, a tam… zamotka 😉 Dróżka jest tak wąska, że dwa auta mogą się minąć tylko w niektórych miejscach i czasem muszą cofać, bo z jednej strony pionowe skały, z drugiej niski murek, a za murkiem przepaść do oceanu.
Nie jest to długi odcinek, no ale jest, a że droga jest dość uczęszczana i to głównie przez turystów to jest wesoło 😉 A dodam, że to wszystko za zakrętem, zza którego nie widać nic kompletnie 🙂
Nam się akurat udało nie cofać, tylko minąć – ze złożonymi lusterkami. Ot, kolejna przygoda 😉 ale stąd chyba biorą się legendy, jak to na Maderze strasznie jest jeździć autem.
Dalej dróżka wije się i wije, wcina w ląd doliną rzeczki, mijając kilka starych i ciemnych tuneli, po czym wraca z powrotem do brzegu.

We drive farther and there… we’re trapped 😉 The road is so narrow that cars can pass each other only in some planes, sometimes they must drive back. On one side there are high vertical rocks, on the other side – a low wall with a precipice to the ocean behind it.
It’s not a long part of the road, but it is, and the road is quite busy, mainly by tourists so it’s quite funny 😉 And it’s all behind a turn so it’s not possible to see what is ahead 🙂
We make it luckily without driving back – we pass by another cars with closed mirrors. Well, another adventure 😉 but I guess this is the reason of the legends how horrible it is to drive at Madeira.

ponta delgada madera
Ponta Delgada

Kawałek dalej jest miraduro w Arco de Sao Jorge. Miasteczko jest bardzo przyjemne, z ogromną ilością kwiatów, tak jak i punkt widokowy, choć widoki z poprzedniego były ładniejsze.
Na sąsiednim wzgórzu w południe słychać było jakieś wystrzały, jakby armatnie i słychać muzykę. Chętnie poszłabym zobaczyć, co się tam dzieje, ale chęci w grupie nie ma.

On the way there’s a miraduro in Arco de Sao Jorge. The town is very nice, with many flowes, which are at the view point, too. Well, the views from the last ones were more nice.
Some music and shots can be heard from a nearby hill in the noon – like from a cannon. I’d like to go there and see what’s gonig on but the group doesn’t feel like.

kwiaty madery
taka zwyczajna uliczka / on such a common street

.

Madera 2016 – 14 – w wulkanicznej jaskini

Madera 2016 – 14 – w wulkanicznej jaskini

ptPortugalia – Madera – Sao Vicente         23.09.2016          4 095 km

Ponieważ wulkany fascynują mnie od dziecka, więc koniecznie chcę odwiedzić wulkan w Sao Vincente, a właściwie wulkaniczną tubę, czyli korytarz pozostawiony przez płynącą pod ziemią
lawę (Grutas de Sao Vicente, 8 euro).

Załapujemy się na ostatnią tego dnia wycieczkę (różne źródła podawały, że jest otwarte do szóstej lub siódmej).

Volcanos have been fascinating me since I was a kid, so I wanna visit the volcano in Sao Vicente very much. It’s a volcanic tube – a tunnel that floating lava has left underground (Grutas de Sao Vicente, 8 euro).

We take the last tour today (on different sites it was written they were opened until six or seven).

jaskinia sao vicente madera
w środku wulkanu / inside a volcano

Wizyta trwa około godzinę, bo najpierw idzie się do interaktywnego centrum wulkanicznego. Na początku jest wystawa, ale jest niewiele czasu, żeby sobie poczytać, bo już trzeba iść do kolejnej sali, gdzie pani puszcza nam film o tym, jak powstała Madera i Porto Santo.
Madera jest najmłodsza i całkiem młoda tak naprawdę, bo istnieje trochę ponad osiemset tysięcy lat, jak się okazuje. Aktywności wulkanicznej już tu nie ma. Bardzo ciekawe, choć dla mnie trochę za krótkie, został niedosyt informacji.
Pani zamyka nas w jakby windzie i wygląda to jakby się zjeżdżało do wnętrza wulkanu. Człowiek jest wygłupiony z lekka, bo nie wie, czy zjeżdża się, czy to tylko symulacja. Ja już wiem, ale nie powiem :p

The visit takes about one hour – first we walk to an interactive volcanic center. At the beginning there’s an exhibition, but they don’t give enough time to read – we must walk on to another room. Here is a film about how Madeira and Porto Santo were created.
Madeira is a younger one and quite young realy, it exists a bit more then eight hundred thousand years. There’s no volcanic activity anymore here. It’s very interesting, although a bit too short for me – I have deficiency of inrormation.
The lady closes us in a kind of elevator and it seems like we are being going down to the center of the volcano. We feel a bit confused – we don’t know if we’re realy going down or it’s just a simulation. I know that already, but I’m not gonna tell you :p

jaskinia sao vicente madera
w wulkanicznej tubie / inside a volcanic tube

Następne jest kino 3D z filmem pokazującym mniej więcej to samo, tylko 3D. Dla mnie takie sobie, ot, taki bajer, z prawie zerową ilością informacji.
Teraz już wreszcie możemy wejść do wnętrza wulkanu. Korytarz został odkryty całkiem niedawno, bo w połowie zeszłego wieku przez miejscowych ludzi.
Tuneli jest tu kilka, łączą się one z sobą albo naturalnie albo sztucznie – wykute zostały na potrzeby muzeum. Jeśli ktoś spodziewa się tu wielkich stalaktytów i stalagmitów, to się rozczaruje, mnie podoba się ogromnie! Nie codziennie przecież można sobie wleźć do wnętrza wulkanu, prawda? Mnie się już raz w życiu to udało – na Lanzarote.

Then a 3D cinema with a movie showing the same, just 3D. For me it’s just a sweet talk with almost zero information.
Now we can finally walki into the volcano. The tunnel was found not so much time ago – in the middle of last century by local people.
There are a few tunnels connected naturaly or by men – for the museum. If someone wants to see here big stalactites or stalagmites he will be dissapointed, but I love this place! It’s not everyday you can walk into a volcano, right? Well, I did it once before –
at Lanzarote.

jaskinia sao vicente madera
są też podziemne jeziorka / there are underground lakes

Podziwiam podziemny wulkaniczny świat, z podziemnymi jeziorkami, pięknie oświetlony. Razem to wszystko wygląda cudnie! W dodatku rosną tu nawet jakieś roślinki, w świetle sztucznych lamp.
Zostaję nieco z tyłu, jak zwykle, żeby wchłonąć trochę tej niesamowitej atmosfery… Ach jak się cieszę, że udało się tu dotrzeć!

I admire the underground volcanic world, with underground lakes, beautiful lit. Together it all looks fantastic! They even have some plants growing here, in light of artificial lapms.
I walk a little bit back, as always, to absorb some of this incredible atmosphere… I’m so glad I can be here!

jaskinia sao vicente madera
podziemny świat / underground world

Po tym całym dniu głodne jesteśmy już okropnie, więc zjeżdżamy do Sao Vincente.
Restauracji i sklepów jest tu sporo. Siadamy w jednej, z widokiem na ocean. Trzeba w końcu spróbować espady 🙂 Widziałam już jak wygląda naprawdę w Santa Cruz, teraz czas na konsumpcję 😉

Tutejsza specjalność to espada z bananem, ale do tego dania podają filet, a ja wolałabym w kawałku. Ta z bananem jest ponoć czasem na bardziej słodko, czasem mniej. Moja jest podana z gotowanymi ziemniakami i warzywami. Espada bardzo mi smakuje, zupełnie inaczej niż rybki z naszych jezior czy Bałtyku. Pycha!

We are very hungry after the whole day, so we drive down to Sao Vicente.
There are a lot of shops and restaurants. We sit down in one, with a view over the ocean. We must try espada finally 🙂 I saw how it really looks
in Santa Cruz, now it’s time to eat it 😉

Speciality of Madeira is espada with banana, but it’s with fillet, I’d like a piece. That one with banana sometimes is more and sometimes less sweet. Mine is with boiled potatos and vegetables. I like the taste of espada very much, it’s quite different then fish from the Baltic Sea or our lakes. Yummy!

espada ryby madera
obiad / dinner :)

Na deser pudding karmelowy, to też niby tutejsza specjalność, kelner to potwierdza (no tak, a co ma powiedzieć?). Więc chcę spróbować, ale nie jest to zbyt dobre.
Później, w Santana, trafiłyśmy na prawdziwy pudding z marakuji i ten był pycha.

Słonko w międzyczasie zachodzi i choć klify nam sam zachód zasłaniają, to niebo robi się kolorowe. Na brzegu są podświetlone domki, na plaży kamloty i szum oceanu, super!
Wracamy już do domu, na drugi koniec wyspy, ale tu droga jest już ładna i dość prosta – jak na tutejsze warunki 😉
Ilość przejechanych dziś kilometrów: 120.

And the dessert is a carmel pudding. They sat it’s also local speciality, the waiter says so, too (well, what should he say?). So I wanna try it, but it’s not very tasty. Later, in Santana, we’ve tried a real one, made of maracuja and that one was yummy.

The sun is setting down in the meantime, and although it’s behind the cliffs, the sky is colorful. Thare are lit houses on the shore, there are stones on the beach and lap of the ocean – great!
We drive back home, to another end of the island. The road is nice and quite straight – for local conditions 😉
Kilometers for today: 120.

sao vicente madera
ocean w Sao Vicente / ocean in Sao Vicente

.

Madera 2016 – 13 – levada i wodospady

Madera 2016 – 13 – levada i wodospady

ptPortugalia – Madera – Rabacal         23.09.2016          4 086 km

Następne miejsce, które chcemy odwiedzić to Rabacal, a droga do niego wiedzie najpierw drogą, która pnie się jeszcze wyżej przez te strome góry – widoki są jeszcze bardziej fantastyczne, niż poprzednio, o ile to w ogóle możliwe.

The next place we wanna visit is Rabacal – the road climbes up more and more those steep mountains. The views are more and more fantastic – if it’s possible.

gory madera
góry Madery / mountains of Madeira

Dalej wjeżdża się na płaskowyż Paul da Serra. Wciąż mnie zadziwiają te płaskowyże w samym środku bardzo stromych gór – taki sam był na Teneryfie.

Wszystko to sprawka wulkanu – niesamowite!
Na płaskowyżu pełno wiatraków i droga, która ginie gdzieś na horyzoncie – jak na filmach. Ponoć trzeba tu uważać na pasące się krówiki – znak jest i krówki też są, ale tylko kilka.
W Rabacal właściwie nie ma nic oprócz parkingu, kapliczki, jakiegoś stawku i budynku, który wygląda jak strażnica.

Then we get to the Paul da Serra plateau. I’m impressed all the time with those plateau in the middle of very steep mountains – at Tenerife there is a similar one.

And it’s all because of the volcano – amazing!
There are many windmills and there’s a road to the horizon – like in movies. They say one should mind grazing cows – there’s a sign and the cows, too, but just a few.
In Rabacal actually there is nothing but the parking place, a chapel, a pond and a building looking like a watch tower.

paul da serra madera
płaskowyż Paul da Serra / Paul da Serra plateau

Miejsce to jednak cieszy się powodzeniem, bo można zrobić sobie spacer wzdłóż levady do wodospadów.
Jeden szlak jest krótszy, ponoć na dwadzieścia minut (PR 6.1), drugi dłuższy na trzy godzinki.
Czasy są podane od schroniska na dole, do którego można dostać się pieszo w dół asfaltem lub podjechać busikiem (koszt 2 euro w dół, 3 euro w górę, a 5 euro w obie strony). Busik jeździ niestrudzenie w te i we wte cały dzień. Idzie się przez las, więc dróżka jest przyjemna i trwa około pół godziny w dół.

There are a lot of cars here. Many people stop here and take a levada to waterfalls.
One is short – they say twenty minutes (PR 6.1), and the second one for three hours.
The times are from the refugee down there – you can walk there an asphalt road or take a small bus (it costs 2 euro down, 3 euro up and 5 euro both ways). The bus drives up and down tirelessly the hole day. We walked just half an hour down, through the forest – it was nice.

lasy madera
widoki w drodze do schroniska / views on the way to the refuge

My wybieramy dłuższy szlak, czyli PR6, który jest przewidziany na trzy godziny i to się mniej więcej zgadza w moim przypadku.
Ze schroniska wiedzie już prawdziwy szlak wzdłóż levady. Levady to takie sztuczne kanały, które sprowadzają wodę z gór na dół i można nią na przykład nawadniać pola. Levady są wciąż utrzymywane w dobrym stanie, widać było nawet dwóch panów, którzy to robią. Ścinają trawę i oczyszczają dno z gałęzi i czego tam jeszcze. Woda w levadach jest dość lodowata – oczywista oczywistość 😉

There’s a real track from the refuge. We choose the longer one – PR6. In my case it takes those three hours they say. We walk along levada. Levada is a hand made canal which takes water from the mountains down to the fields for example. They take care about levadas, we can even see two men doing that. They cut grass and they clean the bottom from branches, stones and other things. The water in levada is very cold of course 🙂

levada madera
levada

Na szlaku ludzi sporo, ale można się tak zagubić, żeby oglądać ich mniej.
Szlak prowadzi najpierw mocno w dół, później płasko i dalej to w górę, to płasko, to w dół (jak ja wlezę z powrotem?! 😉 ).
Na drugim płaskim odcinku idzie się tuż przy kanale, ścieżka jest na tyle wąska, że ciężko się mijać, a krok dalej przepaść. Wszystko w otoczeniu lasu, z drzewami innymi niż u nas. Super, takim szlakiem nigdy wcześniej nie szłam 🙂

There are quite a lot of people on the track, but it’s possible to lost to watch them less 😉
First I walk steep down, then flat and then up, flat and down (how will I come back up there? 😉 ).
On the second flat part I walk just near the canal. The path is so narrow that it’s hard to pass by someone and a step farther there’s an abyss. And all that surrounded by forest with completely different trees then in PL. Great, I haven’t ever walked such a trail before 🙂

levada madera
levada

Dłuższy szlak prowadzi do jeziorka z wieloma wodospadami.
Nie są zbyt duże, za to jest ich dużo 🙂 Nie chciało mi się liczyć, ale nazywa się to 25 Fontes, a szlak Levada das 25 Fontes. Jeziorko jest granatowe, skały dookoła brązowo czerwone i jeszcze do tego zieleń paproci i pnączy – kolory wyglądają przepięknie!
Szlak jest bardzo malowniczy, prowadzi głównie przez las. Warto się nim przejść!

The longer trail takes us to a small lake with many waterfalls.
They aren’t to high nor big but there are many of them instead 🙂 I didn’t count but they call it 25 Fontes and the trail is Levada das 25 Fontes. The lake is dark blue, the rocks around are brown and red and there are green ferns and creepers – it looks fantastic!
The trail is very picturesque – it’s worth to take it!

25 fontes madera
25 Fontes

Z powrotem jakoś udało mi się wdrapać na górę, z moją kondychą na szarym końcu oczywiście. Na górę bierzemy busika, choć trochę to trwa, bo nie tylko my mamy lenia, więc kolejka jest spora.
Wracamy z powrotem przez Paul da Serra i te przepiękne i niesamowite góry i jedziemy na północ.

I did climb back somehow, at the very end with my condition of course. We take a bus to go up there, although it takes some time, ’cause we’re not the only lazy ones, so there’s a quite big queue.
We drive back Paul da Serra and those beautiful and amazing mountains and we go northerly.

levada madera
levada

.

Madera 2016 – 12 – w dolinie

Madera 2016 – 12 – w dolinie

ptPortugalia – Madera – Serra de Agua         23.09.2016          4 076 km

Z Cabo Girao jedziemy wgłąb wyspy.
Jedziemy przez Serra de Agua i tu kolejny zachwyt! Góry są niesamowite, jakby jedne wyrastające z drugich, tak strome, że aż nieprawdopodobieństwem wydaje się na nie wleźć. A wśród nich dolinka z rzeczką, no i samo Serra de Agua z białym kościółkiem.

We go to the center of the island.
We drive by Serra de Agua and another wow! The mountains are incredible, it seems one mountain rises from another one. They are so steep that it seems impossible to walk up there. And among them – a valley with a small river and Serra de Agua with a white church itself.

serra de agua madera
Serra de Agua

W miasteczku można spróbować też tradycyjnego miejscowego napoju o nazwie poncha.
Poncha leczy katar. A właściwie to mówią, że leczy wszystko 😉 Robi się ją z alkoholu z trzciny cukrowej (aguardente de cana), miodu i soku z cytryny lub innych owoców. Ponoć pomysł pochodzi z Indii, a przywlekli go na Maderę Anglicy i początkowo serwowana była typowo leczniczo. Oczywiście 😉
Niestety nie udało mi się spróbować, bo przecież kieruję, a jestem bardzo ciekawa, czy ta poncha w tawernie jest taką domową ponchą, czy taką, którą można dostać w sklepach w plastikowej butelce. Ta w butelce jest po prostu niedobra, kolor ma taki, że aż strach i pełno sztucznych dodatków, brrrrr.

You can try here a traditional regional alcoholic drink – poncha.
Poncha cures catarrh. Well, actually they say it cures everything 😉 It’s made of cane alcohol (aguardente de cana), honey and lemon or other fruit juce. The idea is from India, and the English are those who brought it here. At the beginning it was really a cure. Of course 😉
Unfortunatelly I have no chance to try it, I’m a driver 🙁 I wonder so much if that poncha in a tavern is a home made one or that one sold in shops in plastic botlles. That one in a bottle is just not tasty, it’s color makes me fear and it’s full of chemistry, brrrr.

serra de agua madera
widok na dolinę, a w dali ocean / the view over the valley, and the ocean far away

Zatrzymujemy się na chwilę na przełęczy i punkcie widokowym w pobliżu Pico da Encumeada.
Spotyka się tu kilka levad, na które można wyruszyć. Jest parking i sklepik z pamiątkami. Dookoła góry porośnięte lasami, więc widok bardziej podobał mi się nad Serra de Agua. I jest tu zdecydowanie zimniej.

We stop for a while on a pass and a view point near Pico da Encumeada.
A few levadas meet here. There’s a parking place and a souvenir shop. Around there are overgrown with forest mountains, so I liked more the wiev over Serra de Agua. And here it’s much more cold.

miraduro madera
widok z miraduro / the view from miraduro

.

Madera 2016 – 11 – 680 metrów nad plażą

Madera 2016 – 11 – 680 metrów nad plażą

ptPortugalia – Madera – Cabo Girao         23.09.2016          4 069 km

Dalej jedziemy wzdłóż wybrzeża i wspinamy się na górę do Cabo Girao. To miejsce z tarasem widokowym na wysokim klifie. Bardzo wysokim klifie 😉 Taras jest częściowo zrobiony ze szkła, na którym można stanąć dosłownie nad prawie siedmiuset metrową przepaścią.
Nie byłam pewna, który to punkt, bo nasz przewodnik wspomina o kolejce linowej, więc wklepuję teleferico. Droga jest bardzo stroma, wąska i bez widoku naprzód, gdy trzeba wymijać zaparkowane po jednej stronie auta. Powoli się przyzwyczajam 😉

We drive along the coast and then we climb up to Cabo Girao. It’s a place with a terrace on a high hill. A very high hill 😉 The terrace is made partly of glass – you can step there, above almost a 700 meters deep precipice.
I’m not sure which place is that, our guide says about a cable car, so I drive to teleferico. The road is very steep, narrow and I can’t see anything in the front when I must drive past parking on one side cars. I slowly get used to that 😉

cabo girao madera
widoki / views

Ale za to widoki są przecudne, aż mam ochotę co chwilę się zatrzymywać.
Z górnej stacji kolejki widać w dole – hmmm, bardzo w dole 😉 – jakieś pole uprawne, no i ścieżkę, która prowadzi wzdłóż wybrzeża, do pobliskiej plaży. I tylko po to wybudowano tutaj teleferico 🙂
Miejsce jest super, w morzu widać piękne turkusy. A wysoko w górze, tak, że zdaje się prawie w niebie, widać właściwy taras widokowy Cabo Girao.
PS. Jesienią w tym miejscu, w trakcie wichury, spadło trochę skał. Kolejka przez jakiś czas nie działała…

But the views are fantastic, I wanna stop every while.
From the upper stop of the cable car we can see a field dwon there, hmmm, very down there 😉 There’s also a path along the coast, going to a beach nearby. And this is the only reason they have built the teleferico here 🙂
The place is great, I can see beautiful turquoise colors in the sea. And high above – it seems almost in heaven – we can see the right Cabo Girao terrace.
PS. In fall there has been a slide of rocks in this place. The teleferico was closed for some time…

przezroczysty taras cabo girao
wybrzeże jest 680 metrów poniżej / the coast is 680 meters below

I tam właśnie chcemy się autem wdrapać.
Trochę mnie to przeraża… ale oczywiście okazało się, że nie było tak strasznie, choć mijać się z autokarem sobie tutaj nie wyobrażam, brrr 😉 A parking na górze dla autokarów też jest.

And that is the place we wanna get to.
I’m a little bit frightened… but then of course it wasn’t so bad, although I couldn’t imagine to pass by a big bus here 😉 And there’s a parking place for buses up there.

widok z cabo girao
widok z Cabo Girao / view from Cabo Girao

Na górze jest knajpa i sklep z pamiątkami i toaleta (jedna z niewielu płatnych na wyspie 0,50 euro).
No i jest taras, a na nim dziki tłum. Ale jakoś daje radę fotki porobić, bo w tym przypadku nogi stojące na szkle nad przepaścią powiedzmy, że są dodatkową atrakcją 😉
Widoki też super, no i ta wysokość! Żaglowiec w dole wygląda jak miniaturka. Podobny taras
był na La Palmie w Puntagorda, ale tam aż takiego wrażenia nie robił, bo nie był aż tak wysoko, no i widać było lasy i zielsko, a nie plażę w dole.

There’s a restaurant up there and a souvenir shop and a toilet (one of not many of those you have to pay for 0,50 euro).
And there’s the terrace, with a wild crowd. But I don’t mind that – let’s say this time legs standing over the precipice are also an attraction 😉
The wievs are fantastic, too, and that hight! A sailing ship down there looks like a miniature.
A similar terrace was at
La Palma in Puntagorda, but it wasn’t so impressive – it wasn’t that high and there was weed down there instead of a beach.

statek cabo girao madera
statek / a ship

.