Cypr 2017 – 01 – a miało już nie być wakacji ;)

Cypr 2017 – 01 – a miało już nie być wakacji ;)

plPolska, Warszawa          19.10.2017          281 km

Lenistwo z pakowaniem sprawiło, że jak zwykle zostawiłam to na ostatnią chwilę i jak zwykle się nie wyspałam. Pobudka po ciemku. Ilość spania: 5h. Zaczęło się permanentne niewyspanie, bo na wyjeździe okazało się, że pięć godzin spania to prawdziwy luksus 😉

W pociągu za to mam widoki na wstające we mgle słonko. Wygląda bajkowo. Prawie jak w starych dobrych czasach na lisach…

Zapomniałam kompletnie, że z powodu remontów pociągi do Warszawy jeżdżą przez Gniezno. Tok rozumowania nie do końca przytomnej o tej godzinie blondynki był mniej więcej taki: ‘O, rękaw. O, lotnisko. Ale tu?! O, nasze lotnisko! Ale przecież do Warszawy nie jedzie się przez nasze lotnisko… No tak, remonty.’ 😉

Przez to pociąg jedzie godzinę dłużej, ale nie ma tego złego, bo tereny do Piotrkowa Kujawskiego są przepiękne. Puste przestrzenie, drzewa na horyzoncie, zieleń i brąz pól, żółtość (tak, tak, żółć mi tu nijak nie pasuje 😉 ) i pomarańcz jesieni. Pogoda super (oczywiście!), aż się nie chce wyjeżdżać…

samoloty
na Okęciu

W Warszawie jesteśmy prawie punktualnie. Na lotnisko chcę się przejechać pociągiem, bo nigdy jakoś jeszcze tego sposobu nie próbowałam, a jest szybciej.

Mam około kwadrans do pociągu na lotnisko. Niby dużo, ale… skąd ten pociąg jedzie? Mapa w jakdojade pokazuje przystanek, którego nie ma (Warszawa Centralna 02, nikt nie wie gdzie to), idę do księgarni, koleś nie wie, idę do baru, tu koleś bardziej ogarnięty, pokazuje mi na tablicy. Ufff, jest. Nazwa też jest myląca, bo zamiast S2 / S3 jak we wszystkich informacjach lotniskowych, pociąg nazywa się po prostu SKM. Okazało się, że to właśnie to, a ja wcześniej nie doczytałam na rozkładzie ostatniej stacji z braku czasu (czytacie to kochani? Już w Warszawie zaczął się brak czasu 😉 ). Ostatnią stacją było Lotnisko Chopina właśnie.

Ok, jak już pociąg mam, to trzeba kupić bilet. Miały być automaty, ale nigdzie na horyzoncie ich nie widzę. Do kasy kolejka. Proszę grzecznie ludzi, żeby mnie wpuścili, do odjazdu 7 minut. Wpuszczają, oprócz jednej pani z przodu, która udaje, że nie słyszy. Zagaduję panią osobno – Ukrainka… jakoś umiała mi powiedzieć, że ma pociąg za kwadrans, o mamo, kwadrans to kupa czasu! Pani uparcie mówi do kasjerki w swoim języku, problemy z komunikacją, a mi czas ucieka. W końcu biegnę z biletem na peron, ufff, udało się prawie w ostatniej chwili…

Ciąg dalszy przygód nastąpi…

Istambuł
Istambuł

Pociąg jedzie raptem dwadzieścia minut, a wychodzi się z niego praktycznie w terminalu – super! Bardzo fajna opcja.

Z towarzyszami podróży spotykam się w kolejce, w sześć osób jesteśmy w komplecie. I nawet udaje mi się dostać miejsce przy oknie 🙂

Rozdzielamy się, bo mamy ochotę z Alą wyjść jeszcze na dwór. Siedzimy sobie spokojnie, delektujemy się słoneczkiem, bo pomimo końca października nawet w krótkim rękawku można sobie siedzieć. Gdy do odlotu zostaje prawie godzina, zbieramy się do kontroli bezpieczeństwa. Kolejki nie ma dużej, ale idzie ona bardzo opornie, pani ludzi zatrzymuje, wpuszcza pojedynczo. Bez sensu. Ale spoko, mamy przecież czas. Dość spokojnie idziemy do toalety, a potem do bramki.

A tu nagle po drodze wyrastają przed nami okienka z kontrolą paszportową! Kurcze, tego w planie nie było… Ustawiamy się (jeszcze bez paniki) w kolejce… ale to kolejka dla pasażerów z całego świata przecież! Cholera, nie zdążymy! Skradamy się cichcem bliżej początku kolejki, dzwonię do Pawła, żeby powiedział przy samolocie, że już idziemy… Paweł czeka w tej samej kolejce, tylko okazuje się, że z drugiej strony jest strefa Schengen i idzie szybciej. Nie było tego widać, malutkie literki o tym informują, a wielkie literki bramek są do każdej kolejki. Przedzieramy się do Pawła. Dzwonimy do dziewczyn, żeby powiedziały przy samolocie, że już idziemy. Okazuje się, że dziewczyny daleko z tyłu za nami, dopiero idą…

turcja
Turcja

Biegniemy do bramki (do odlotu osiem minut), ekipa sprawdzająca bilety się denerwuje, popędza, mówimy, że jeszcze trzy osoby, pani mówi, że brakuje im jeszcze dwudziestu pasażerów… Oddycham z ulgą, przecież dwudziestu nie zostawią 😉 Dzwonimy do dziewczyn, żeby się pospieszyły, weszły jakoś bez kolejki, dwie stoją do strefy nie-Schengen i idzie jak po gruzie. My z Alą krzyczymy, Paweł ze stoickim spokojem im tłumaczy, że zatrzymaliśmy samolot… Do odlotu dwie minuty…

Ładnie się zaczyna… 😉 Nerwów trochę było, ale ubaw o wiele większy. Fakt, że dla obsługi wcale nie było to śmieszne zapewne, no ale kto mógł przewidzieć, że na Cypr, który jest przecież w UE i Schengen będzie kontrola paszportowa?! Żadne z nas nie miało o tym zielonego pojęcia…

Na szczęście wszyscy na Cypr wylecieli 😉 Ale zamotek to nie koniec, bo lecimy nad Ukrainą… brrrr… Mam nadzieję, że wiedzą co robią…

Na szczęście dalej już Rumunia i Turcja, zdaje mi się, że lecimy nad Istambułem. Oglądam sobie Turcję z góry. Dalej już z mojej strony Morze Czarne, a później znów pojawia się Turcja, góry, jakieś dwa ogromne jeziora z lotniskiem w pobliżu, jakieś wielkie miasto z ogromnym lotniskiem i wielką rzeką na skraju – to Antalya. Widoki super.

cypr
i już Cypr

.

powrót Px48-1756

Pamiętam jak dziś pożegnanie tego pięknego parowozu (który pamiętam jeszcze z dzieciństwa). Kilka lat temu to było, a zdaje się jakby wczoraj. Wtedy była rozpacz, bo szanse na przywrócenie go do życia były nikłe… a jednak jak się okazuje nie ma rzeczy niemożliwych, bo parowóz (po trzech latach) powrócił na średzkie tory. Wielkie, wielgachne brawa dla wszystkich, dzięki którym było to możliwe!!!!!!!!!

I remember a few years ago when we were saying good-bye to this beautiful steam train. It seems like it was yesterday. Chances to save it were very poor… but… there are no impossible things – the steam train is back on tracks (after three years). Great, really great applause for those who made it possible!!!!!!!

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

parowoz px48-1756

cdn.

kłódki / padlocks

kłódki / padlocks

Czy wiecie, że niektóre Antki są zamykane na kłódkę? 😉 Oto więc jest kłódka do Waszego Antka 🙂 Lub do czegokolwiek innego, co potrzebujecie zamknąć. U mnie już wisi na drzwiach od garażu 🙂

Grafika jest na jednej stronie kłódki. Jest ona wykonana techniką graweru, więc na pewno nie zniknie, nawet po deszczu. Kolor graweru jest ciemno szary. Kolory mogą nieco się różnić od tych rzeczywistych, w zależności od ustawień Twojego monitora.

klodka do antka gadzety prezenty
kłódka z Antkiem / a padlock with An2

Do you know that some Antonovs are closed with a padlock? 😉 So this is a padlock for your Antonov 🙂 Or anything else what must be closed. Mine is on the door to my garage 🙂

The graphics is on one side of a padlock. It’s made in engrave technique, so it won’t dissapear, even after rain. The colour of the graphics is dark grey. The colours may be a little bit different in reality – it depends on the settings of your monitor.

klodka do antka gadzety prezenty
kłódki z Antkiem / padlocks with An2

Wersje kłódki są dwie:

  1. srebrna, bardziej masywna, z tyłu logo producenta
  2. złota uniwersalna, taka maluda, co zamknie wszystko małe, z tyłu gładka

Jeśli też chcesz mieć takie puszki, to proszę o kontakt.

klodka do antka gadzety prezenty
kłódki z Antkiem / padlocks with An2

There are two versions of a padlock:

  1. a silver one, more massive, with a manufacturer logo at the back
  2. a golden one (not made of gold ;)), an universal one, with plain surface at the back

If you want your padlock, too, please contact with me. Sending abroad is possible.

klodka do antka gadzety prezenty
tylna strona / back side
klodka do antka gadzety prezenty
srebrna kłódka w Antku / a silver padlock in Antonov
klodka do antka gadzety prezenty
srebrna kłódka w Antku / a silver padlock in Antonov
klodka do antka gadzety prezenty
kłódki z Antkiem / padlocks with An2
klodka do antka gadzety prezenty
kłódki z Antkiem / padlocks with An2

.

Radom Airshow 2015

Radom Airshow 2015

Radom Airshow zbliża się wielkimi krokami… Zawirowania w tym roku były z tym naszym wydarzeniem spore, najpierw miał być, później nie miało go być, znów miał być, znów nie miało go być… Przestałam już w końcu śledzić te informacje, bo ileż się można denerwować, no i tym sposobem przegapiłam darmowe wejściówki… Ale piękne jest to, że na świecie są jeszcze dobrzy ludzie, dzięki którym jednak wejściówki mam! 😀

Choć system ich zdobywania uważam za idiotyczny i bardzo niesprawiedliwy…

A to jedna z moich ulubionych fotek sprzed dwóch lat.

Radom Airshow is comming… There were many affairs with it this year. First they give info that it will take place, then, that there won’t be the airshow and a few times the same… There was a moment I’ve stopped following information – too much stress. And this way I missed free tickets… But it’s great that there are still good people in this world… so finally I’ve got my tickets! 😀

Although I still think the way of distribution of the tickets was stupid and very unfair…

And this is one of my favourite photos form 2015 Airshow.

f-16 radom airshow 2015