parowóz na Marcina

parowóz na Marcina

Dzień od rana był kapryśny – w powietrzu fruwało wszystko: deszcz, liście, moja chusteczka do czyszczenia soczewek… Że nie wspomnę już o zimnie, które wietrzysko wzmagało…

parowoz ol49-59
trochę jesieni / a little bit of fall

Dzień zaczął się nie tak jak miał… podczas drogi na pierwsze miejsce z mojej koncepcji (wymyślanej wieczorem w stanie chyba już nie do końca przytomnym jak widać po efektach), uświadomiłam sobie, że przecież, jak pojadę tak daleko, to nie zdążę na kolejne miejsce… Więc punkt pierwszy został wybrany po drodze, bardzo spontanicznie… ale potem już było tylko lepiej 🙂

parowoz ol49-59
tu też nie było planowane 😉 / I didn’t plan this place, either ;)

Bo jak to zwykle bywa dźwięk zbliżającego się na pełnej epie parowozu, a chwilę później jego widok wynagradza wszystko! 🙂 Marznące paluszki już się wtedy nie liczą 😀

parowoz ol49-59
wokół Poznania / around Poznan

PS. Uszanowanie dla kolegów spotkanych na szlaku 🙂

parowoz ol49-59
kolorowo / colorful